23 maja 2012

Opal uśpiony

Rozliczne majowe zawirowania musiały oderwać mnie na chwilę od młotka i palnika. Wszyscy i wszystko, co najbardziej kochamy, wymaga pielęgnacji i szlifu delikatniejszego i bardziej pracochłonnego niż srebrny kruszec :)
Ale znowu odnalazłam w czasie te zatoczki, do których mogę na chwilę wejść, by pobawić się moimi ulubionymi zabawkami.
W takich momentach czuję się podobnie, jak w czasach dzieciństwa, gdy wyciągałam
z pudełka ukochane skarby- kamyki, szkiełka, piórka ptasie, nasiona znalezione na łące i inne niezidentyfikowane obiekty ;)
Tym razem naszyjnik powstał z pojedynczych, zlutowanych ze sobą "esków-floresków". Było z tym zabawy, klepania, piłowania. Odmienny jest nieco.
Zawiesiłam na koniuszku opal. Łezka podoba mi się wyjątkowo, bo wygląda, jak wyjęta z mleka, do którego wpadła kapeczka różowego budyniu. Taka tylko liźnięta pigmentem.

Wstępny szkic:

Po zlutowaniu i wyklepaniu:
 

 Po oksydowaniu:
  
Przetarte do jasności:

Wypolerowane na błysk:
  
Przymiarka kamienia:

I gotowe:


7 maja 2012

Oko światła

Muszle Paua są trochę, jak rybie łuski. Odbijają w sobie światło albo bliki wody prześwietlonej słońcem. Ten akurat maleńki krążek mieni się odrobinę fioletem.
Wokół niego powstała koronkowa forma, trochę, jak kościany szkielet- taka fantazyjna opowieść napisana ażurem.
Właśnie kwitną bzy, a niebawem obudzi się kwiatami lawenda. Tym naszyjnikiem staję na progu tętniącej życiem wiosny.
 
 

28 kwietnia 2012

Trochę czerwieni :)

W dalszym ciągu odbiegając na chwilę od błękitów, sięgnęłam po ciepłe barwy.
Czerwień emanuje energią i nutką namiętności. Po uśpieniu zimowym w sam raz przyda się taki mocny akcent na powitanie słońca. Świat się zieleni- chce się iść naprzód razem z nim. Z uśmiechem i pulsującymi w środku uczuciami.

Na skraju serca
 
 
 

Szelest makowych ziaren
 
 
 

22 kwietnia 2012

Nemezja

Nemezje to drobne, figlarne kwiatuszki o pastelowych barwach- żółtej, różowej, łososiowej, kremowej. Kwitną latem. Zwiewne i cukierkowe. Właśnie z nimi skojarzyła mi się bransoletka, którą ostatnio uszyłam w przypływie tęsknoty za delikatnymi kolorami.
Wypierając chwilowo z warsztatu czernie, szarości i błękity, pozwoliłam skierować myśli ku słońcu i liściom o świeżej zieleni, które kołyszą się spokojnie na wietrze.
Zawieszając się nad tym widokiem, mam wrażenie, jakby na chwilę czas zwalniał swój bieg.
 
 
 
 

12 kwietnia 2012

Nimfa

Fluoryt kojarzy mi się z wodą leśnych jezior i stawów. Ma takie tęczowe, chłodne, przejrzyste odcienie zieleni, fioletu, liźnięcia mikronem niebieskości. W takich transparentnych barwach zanurza się cisza lasu, jakieś bzyczenie owadów nad dzikimi ziołami, taki leniwy spokój i wolno płynący czas dzieciństwa.
Moje wspomnienia wypełnione są buszowaniem po lasach i łąkach, niemal z nosem przy ziemi albo z głową w rozkołysanej koronie drzewa.
Pewnie stąd bierze się moje umiłowanie do zieleni i błękitów, do świateł zamkniętych w labradorytach. Są dla mnie, jak tamten spokój, wypełniony zapachem przyrody.
 
 
 
 

8 kwietnia 2012

Złote, kremowe, srebrne...

Naszyjnik i bransoletka. Dwa odmienne światy, choć zbliżona tonacja kolorów. Labradoryt mieniący się złotymi i miedzianymi światłami ubrany w koronkowe srebro. Koronkowa bransoletka uszyta z pastelowych barw muśniętych szarością
i kremową bielą. Nadałam im nazwy z czarami w tle. Bo takie koronkowe, bo takie starodawne wydały mi się...
Zaczarowany jedwabnik- bransoletka, która będzie mogła kiedyś przywoływać miłe wspomnienia dla dwojga bliskich sobie ludzi- Ula, Darku, dziękuję i gratuluję.
Czarowne zaklęcie- naszyjnik. Czeka na swoją historię...
 
 
 
 
 
 

2 kwietnia 2012

Wiosenne życzenia

Jak w tytule :)
Oby było więcej ciepła, więcej słońca- niech wygrzeje nam wszystkie zakamarki duszy.
Niech ucieszy nas zieloność i kwiaty. 
Pozdrawiam wszystkich na nadchodzące święta.