2 lipca 2012

Odległe miejsca...

Szklana Góra- opowieść o niej, zaszczepiona we mnie w dzieciństwie, pewnie dziś jawi się symbolem marzeń, których gdzieś tam, na szczycie, po mniej lub bardziej upartym dążeniu, można dosięgnąć.
Naszyjnik jednak, bez podtekstów filozoficznych, skojarzył mi się z tym baśniowym miejscem swoim szklistym, chłodnym kolorytem. Kianit i kryształ górski zwykle ożywają w moich wizjach górskim potokiem o wyjątkowo zimnej i czystej wodzie.
To przyjemne myśli na obecne upały :)
Wyspa perłowej ciszy- ot tak zabrzmiało sobie wśród lekko lawendowych pereł.
Zwykle, kiedy powstaje biżuteria, nazwa niemal intuicyjnie pojawia się sama. Jednak bywa i tak, że naszyjnik czeka na swoje imię dłużej.
Może to śmieszne, ale lubię, gdy to imię, w moim odczuciu, jest jego częścią, a nie mechanicznie nadanym tytułem.
Szklana Góra

 
 
 
  
Wyspa perłowej ciszy

 
 
 

4 komentarze: