31 października 2013

Klimatycznie

Lubię, kiedy przedmioty mają klimat. To nieuchwytne gołym okiem COŚ, co sprawia,
że na ich widok drgają we mnie wewnętrzne struny.
Nie jestem pod tym względem wyjątkowa, bo chyba większość z nas mogłaby powiedzieć, że nabyła przedmiot pod wpływem impulsu. I doskonale zna ten głos, który wie na pewno, że to, co widzą oczy, czy to biżuteria, czy szkatułka, czy też kwiat, kubek na kawę  bądź świeca- wołają nas i wyciągają do nas niewidzialne ręce ;)

Tego samego szukam w biżuterii.
Chyba nie zdarza mi się "siadać do projektowania". Ten proces dzieje się w głowie, jakby płynął równoległym pasmem obok zwykłych, codziennych spraw. Często łapię się na tym, że krojąc chleb na śniadanie dla dzieci albo mieszając w garnku pachnącą zupę, w myślach przeglądam pojawiające się pomysły na projekt.

Najczęściej jednak zdarza się, że olśnienie przychodzi nad ranem lub tuż przed zaśnięciem. I wtedy trzeba sięgnąć po papier, zanotować. Choćby zarys i kresek kilka. Bo noc lub dzień są zazdrosne i potrafią podkraść obrazek, zamazać go chytrze.

Bywa też tak, że wystarczy mi wziąć do ręki kamień i momentalnie wiem, widzę go już w gotowym projekcie.

Dzisiaj kilka naszyjników, które nie są całkiem nowe, ale powstały niedawno. Niektóre na zamówienie, inne w nieograniczonej swobodzie, jak ja to nazywam :)

Malutki elf

 
 
 

Meandry wodne

 
 
 

Skarby źródeł

 
 
 

Szafirowe źródło

 
 
 

 Wodospad ciszy

 
 
 

Wróżka nowiu

 
 
 

Ukryte w mroku

 
 
 

29 października 2013

Jesień

Jesień przynosi mi zwykle czas refleksji. Pustoszeje ogród zagęszczony latem przez wszechobecne i wszędobylskie życie. Jeszcze niedawno pulsowały czerwienią
i oranżami liście roślin, jak ostatni, mocny takt w melodii.
Wczoraj niebo płonęło czerwienią. W moim domu mawia się wtedy, że Mikołaj pierniki piecze na święta :)
Ale to wszystko pomalutku cichnie, przynosząc zamiast symfonii, subtelne preludium dzwoneczków.

Na paluszkach skrada się czas zimy, ciszy i ciemności. Ale to czas oczekiwania
z drżącym sercem na miodowe światło świec, zapach świerku owianego nutami imbiru
i cynamonu. Dają mi poczucie bezpieczeństwa, bo kojarzą się z domem, ciepłem
i dzieciństwem.
Przychodzi też pora zmian. Może właśnie dlatego częściej wspomina się coś, co już za nami. Z nostalgią, ale też niegasnącą nadzieją, że to, co przed nami, pozwala marzyć.


Jesień w ogrodzie








18 października 2013

Deszcz przynosi tęsknotę...

Gdy cichnie słońce, gdy bezszelestnie wkrada się do domu siwe, senne światło zza okna, naznaczone jesienią blednącą i miarowym szumem deszczu, milknę...
Tak zewnętrznie milknę. Ale gdzieś w środku, w takich chwilach, tli się tęsknota za odchodzącym już pulsowaniem koloru.
Ten zimowy, zaszklony bezruch jest potrzebny. Wiem to. I drzewom, i łąkom, i mnie. Lubię w zimowe dni to spowolnienie i taką lepką ociężałość dni. To inny czas. Refleksyjny bardziej.
Ale stojąc w drzwiach między jesienią i zimą, oglądam się jeszcze za siebie, widząc żwawe dni lata. Czuję  się, jak przy rozstaniu z przyjacielem. Żegnam go z buszującą
w sercu tęsknotą i myślą, że za jakiś czas wróci. Gdy się obudzę z zimowego snu, gotowa na nowe kolory.
Tak poetycko mi dzisiaj wyszło niechcący :)
A spod rąk- jeszcze ciepłe, delikatne naszyjniki z kroplami barwnych świateł. Zapraszam.

Zapach świtu

 
 
 

Deszczowa rosa

 
 

Drzewo smoczej łuski

 
 
 

Leśny skrawek

 
 
 

Żmijowe ziele

 
 
 

Różane łzy

 
 
 

Słodkie pnącza

 
 
 

Różany szept

 
 
 

Miodne krzewy